Fringe.com.pl


Forum dyskusyjne serialu Fringe - Na Granicy Światów
Teraz jest poniedziałek, 6 września 2010, 15:49

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]





Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: SHOW - czytany serial
PostNapisane: czwartek, 11 lutego 2010, 13:04 
Offline
 Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 13 września 2009, 10:28
Posty: 7
Obrazek

Witam serdecznie. W wolnej chwili piszę swój odcinkowy serial. Pomysł na takie przedsięwzięcie wziął się stąd, że chciałem się w tym sprawdzić. Kiedyś napisałem już trzy sezony mojego serialu. Teraz przyszła pora na kolejny. Zaplanowałem dwa sezony. Pierwszy sezon mam już napisany, z kolei drugi w połowie. Mam nadzieję, że ktoś zainteresuje się moim tekstem. Serial nazwałem SHOW. Akcja dzieje się na wyspie. Jednak bez obaw. TO NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z LOST. Nie chciałbym za dużo pisać o fabule, bo mogłoby to popsuć zabawę w czytaniu. Serial ogólnie nastawiony jest nazagadki, tajemnice, ale i akcję. Na początku mamy dwunastu bohaterów, którzy przybywają na wyspę. To, co potem się dzieje przerasta ludzkie pojęcie. Niekiedy występują retrospekcje, aby lepiej zrozumieć fabułę.

Na sam początek zaprezentuję odcinek pierwszy. Miłej lektury. Aha. Mam też prośbę. Każdy, kto przeczyta odcinek niech skomentuje go kilkoma słowami. Można też wystawić ocenę od 1 do 10. Mile widziane są również teorie itp. Bardzo proszę.



1x01 ''PILOT"

13 lipca 2009 roku

Trzynasty lipca był bardzo gorącym dniem. Ze wszystkich spływał po, a termometry pokazywały temperaturę równą 104 stopniom Fahrenheita (40 stopni Celsjusza). Na plażach opalali się ludzie. Wiele osób, aby się ochłodzić kąpało się w morzu nieopodal Long Beach. Do znajdującego się niedaleko portu przycumował statek o nazwie „W-O-H-S”. Był to statek mogący pomieścić wiele osób. Na jego rufie widniał napis „IV/VII/II/IX-D”. Patrząc na ten pływający cud odnosiło się wrażenie potęgi. Widać było, że jest to statek nowy. Mimo, iż był ogromny, to do wejścia na jego pokład (oprócz załogi) czekało tylko dwunastu ludzi. Nikt oprócz nich nie mógł kupić biletów na rejs tym statkiem. Celem podróży była wyspa na Oceanie Spokojnym. Gdy wybiła godzina czternasta, ktoś z obsługi podszedł do kładki łączącej stały ląd od pokładu „W-O-H-Su”. Mężczyzna wyjął kartkę, po czym zawołał:
- Witam uczestnicy teleturnieju. Mamy nadzieję, że przygoda, która Was spotka będzie najlepszą w Waszym życiu. Zgodnie z zasadami, tym oto statkiem popłyniecie w rejs na niezamieszkała wyspę. Na chwilę obecną wystarczą Wam te informacje. Więcej szczegółów, których nie poznaliście podczas zgłoszenia, poznacie na wyspie. Jeżeli nie ma pytań, to zacznę wyczytywać imiona i nazwiska uczestników. Wywołana osoba proszona jest o wejście na statek. Uwaga! David Lee, Robert Sean, Suzy Sean, Tom Zaleski, Jack Cross, Mary Glover, Martin Candle, Cate Avery, Jessica Moos, Matt Zen, Helen Zen oraz Emile Zen.

Każda wyczytywana osoba wchodziła na pokład. Po piętnastu minutach wszyscy znaleźli się na pokładzie statku. Wtedy kładka została usunięta. Ten sam mężczyzna, który czytał nazwiska uczestników wszedł na pokład po czym zaczął mówić:
- Witam na pokładzie statku „W-O-H-S” – jednego z najlepszych w Ameryce. Od teraz zaczyna się Wasza przygoda. Po wypłynięciu z portu zapraszamy do kajut. Numer swojej widnieje na kartce, którą dostaliście kilka dni temu. Wypływamy za pięć minut. Życzę udanego rejsu.

Po tych słowach uczestnicy porozsiadali się na pokładzie i zaczęli się poznawać. Z kolei mężczyzna, który przywitał ich przed chwilą na statku wyjął telefon, wybrał z listy kontaktów niejakiego Deana Stronga, po czym nacisnął przycisk zadzwoń. Po dwóch sygnałach telefon został odebrany:
- Słucham.
- Tu Christopher. Wszystko idzie zgodnie z planem. Uczestnicy są na statku. Wypływamy za cztery minuty.
- Dobrze. Zgodnie z obietnicą pieniądze zostaną przelane jeszcze dziś.
- Czy plan, który wcześniej omówiliśmy uległ zmianie?
- Nie. Po przybyciu na wyspę ruszajcie w drogę powrotną. Wtedy wasze zadanie się skończy.
- Dobrze, Mam nadzieję, że kwota będzie już na koncie.
- Oczywiście. Muszę kończyć.

Mężczyzna się rozłączył. Po tym wszystkim Christopher poszedł do kapitana. Tymczasem na pokładzie uczestnicy już się zapoznają. Jeden z mężczyzn podchodzi do grubej kobiety:
- Witaj. Jestem Jack. Co słychać?
- Cześć. Jestem Jessica… jestem podniecona. Nigdy nie brałam udziału w teleturnieju.
- Ja też nie, ale sądzę, że będzie superowo.
- Miejmy taką nadzieję. Na pewno nie będziemy się nudzić.
- Skąd ta pewność?
- Zobacz na tę dziewczynę.

Jessica wskazała na kobietę stojącą przy burdzie. Walczyła ona ze swoim… butem. Chciała go zdjąć, bo jeden z palcy u stopy był krzywo pomalowany. Sprawiała wrażenie lekkomyślnej i głupiej. Podszedł do niej wysoki, wysportowany mężczyzna. Po ubiorze i zachowaniu można było stwierdzić, że jest bogaty. Miał oryginalne buty, spodnie, koszulę. Postanowił porozmawiać z miłośniczką paznokci:
- Cześć. Jestem David, a ty?
- Po co ci moje imię? Nie znam cię. Obcym nie zdradza się swoich danych.
- Dlatego chcę cię poznać.
- Ale ja nie chcę ciebie poznać! Myślisz, że polecę na twoje mięśnie? Mylisz się chłopcze. Poza tym przeszkadzasz mi. Muszę się skupić!
- Na czym? Na paznokciach?
- A nie?! I powiedz tej grubej babie, żeby się na mnie nie gapiła!
- OK. Później pogadamy.
- Nie sądzę.

Rozległ się głos kapitana:
- Witam na pokładzie „W-O-H-Su” Przed nami piękny, słoneczny rejs.

Po dwudziestu minutach statek był już na pełnym morzu. Rejs miał potrwać do wczesnego ranka. Wszyscy rozeszli się po swoich kajutach. W pokoju nr 5 znajdowała się rodzina Zen. W jej skład wchodzili: Matt, Helen i ich dwunastoletnia córeczka Emile. Matt wpadł na pomysł, aby ich rodzina wzięła udział w teleturnieju, bo brakowało im pieniędzy. Ponad to jego córka i żona chciały przeżyć fajną przygodę. Helen zaczęła przygotowywać łóżko do spania dla Emile, gdyż dziewczynka zawsze chodziła spać o godzinie dziewiętnastej. Matt z kolei zdejmował krawat od starego garnituru. Nagle podchodzi do niego dziewczynka:
- Tato! Baterie się wyczerpały!

Dziewczynka grała w elektroniczną wersję Sudoku. Ojciec odpowiedział córeczce:
- Słuchaj nie mam baterii.

Dziewczynka zaczęła płakać. Widząc to Matt odpowiedział Emile:
- Pójdę do innych osób i może znajdę baterie. Nie płacz już. Zaraz będę.

W kajucie nr 3 znajdowała się rodzina Sean. Była to rodzina, która ciągle się kłóciła, a zaraz potem godziła. Robert, bo tak nazywał się jej męski przedstawiciel był podejrzewany o zdradę przez żonę Suzy. Właśnie teraz kobieta rozpoczęła kłótnię dotyczącą rzekomej zdrady. Polemikę przerwało pukanie do drzwi, które otworzył Robert:
- Czego!
- Witaj. Jestem Matt. Moja córka potrzebuje baterii do gry. Mam więc pytanie. Macie do pożyczenia dwa paluszki?
- Nie mam! To wszystko?! To nara!

Drzwi do kajuty się zamknęły. Matt zaskoczony zachowaniem Roberta poszedł dalej. Szedł na pokład, gdyż słyszał, że ktoś tam przebywa. Rzeczywiście było tam trzech ludzi. Wyraźnie widać było, że jedna z osób (mężczyzna, zarośnięty i wydający się lekko podpity) tłumaczy coś dwóm pozostałym. Im bliżej znajdował się Matt, tym wyraźniej było słychać o czym mówi mężczyzna. Opowiadał o tym jak odbywa się załamanie światła na pryzmacie. Matt wywnioskował, że to nauczyciel fizyki. Znalazł się w końcu wśród grupy:
- Witajcie! Jestem Matt Zen.
- Witaj Matt.

Zen zaczął zapoznawać się ze wszystkimi, bo nie zdążył na początku rejsu. Najpierw podszedł do kobiety. Przedstawiła się jako Mary Glover. Następnie zapoznał się z mężczyznami” Tomem Zaleskim i fizykiem Martinem Candlem. Zapytał się czy ktoś ma baterie. Udało mu się je zdobyć od Toma. Podziękował i wrócił do swojej kajuty. Z kolei grupka dalej słuchała opowieści Martina.

Rejs trwał. W końcu wybiła ósma rano następnego dnia. Przed uczestnikami zostało jeszcze dwanaście godzin rejsu. Dzień, tak jak poprzedni, był bardzo słoneczny. Na niebie znajdowało się mało chmur. Niestety, o około szesnastej trzydzieści pogoda się zmieniła. Zrobiło się pochmurno, a mgła uniemożliwiała zobaczyć co się dzieje przed dziobem statku. Po pół godziny zerwał się deszcz. Mimo wszystko nie było wiatru. Wszyscy przebywali w swoich kajutach. Wyszli z nich dopiero po dziewiętnastej. Wtedy to bowiem znowu wyjrzało słońce. Kilka chwil później z horyzontu zaczęła wyłaniać się wyspa. Z każdą minutą stawała się coraz większa. O godzinie dwudziestej kapitan powiedział:
- Przed nami pół godziny rejsu. Prosimy o cierpliwość.

Uczestnicy byli podekscytowani. Wiedzieli bowiem, że czeka ich wspaniała przygoda. Nim się obejrzeli, a „W-O-H-S” był już w porcie. Uczestnicy wyszli na pomost. Z niego było już widać chatkę w której będą mieszkali przez dziesięć tygodni. Mężczyzna, który witał ich na pokładzie, zszedł teraz z pokładu statku i przemówił do uczestników:
- Witam na wyspie. Tutaj rozpocznie się Wasza przygoda, która potrwa dziesięć tygodni. Zmierzycie się tu różnymi zadaniami. Tylko one będą stawały Wam na drodze do zwycięstwa. Pamiętajcie, zwycięzca jest tylko jeden. Teleturniej może wygrać nawet ta dziewczynka (tu Christopher wskazał na Emile Zen – córkę Matta i Helen). Drodzy uczestnicy… zapraszam do chatki.

Mężczyzna wszedł z powrotem na statek. Będąc na kładce powiedział pod nosem: „szkoda mi tych ludzi”. Po kilku chwilach statek zaczął odpływać. Tymczasem uczestnicy teleturnieju poszli w kierunku chatki. Był to piękny, żółty, dwupiętrowy domek. Miał wiele okien, w efekcie czego na pewno był jasny i przytulny. Z ust uczestników słychać było różne pinie. Jedni zachwycali się piękną, szeroką plażą, drudzy wspaniałym domem. Na drzwiach widniał napis: „Witamy serdecznie”. Z wielkim napięciem David Lee otworzył drzwi. Oczom uczestników ukazał się piękny, wszechstronny salon połączony z użyteczną kuchnią. Gdy wszyscy znaleźli się w środku rozległ się zniekształcony głos mężczyzny:
- Witajcie. Zapraszam do salonu.

Uczestnicy usiedli na trzech kanapach. Tymczasem głos kontynuował przemowę:
- Od dziś ten budynek będzie Waszym domem. Nie możecie wychodzić poza ściany domku.

Po tych słowach u uczestników pojawiło się zdziwienie. Jednak słuchali dalej:
- Przed Wami dziesięć tygodni gry. Jak już wiecie staną przed Wami trudne zadania. Wygra tylko jedna osoba. Pamiętajcie, że jesteście obserwowani dwadzieścia cztery godziny na dobę. A teraz czas na odizolowanie.

Nagle rozpętał się huk. Okna zaczęły się zamykać i zasłaniać od zewnątrz czarnymi roletami. Podobna rzecz stała się z drzwiami wejściowymi. Wszędzie zapalały się żółte światła. Uczestnicy zaczęli się bać. Nie wiedzieli co się stało. Nagle głos znowu się odezwał:
- Czas powiedzieć prawdę. Tak naprawdę będziecie musieli znaleźć wyjście z domu. Nie wszyscy wyjdą stąd żywi. Czekają na Was pułapki i śmiertelnie trudne zadania. Z domu wyjdzie tylko sześć osób. To nie jest teleturniej. To przygoda, w której przeżyjecie (lub nie) dziesięć tygodni mordęgi i strachu. Jesteście odizolowani od świata zewnętrznego. Wasze komórki nie działają, podobnie jak inne sprzęty elektryczne. Aby wyjść z domu i cieszyć się z przeżycia musicie znaleźć drzwi z napisem „S-1-0-2”. To tyle. Miłej zabawy. Czas rozpocząć SHOW.

KONIEC odcinka 1x01. Kolejny odcinek pojawi się, gdy zobaczę że ktoś czyta mój serial. Pozdrawiam


Zgłoś ten post
Góra
 

 Tytuł: Re: SHOW - czytany serial
PostNapisane: środa, 24 lutego 2010, 19:24 
Offline
 Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 13 września 2009, 10:28
Posty: 7
1x02 ''ŚMIERĆ CZAI SIĘ WSZĘDZIE"

13 lipca 2009 roku

W poprzednim odcinku…
Dwanaście osób zdecydowało się wziąć udział w, jak sądzą, teleturnieju SHOW. Podczas rejsu statkiem zaczynają się poznawać. Gdy znajdują się na wyspie wszystko zaczyna się komplikować. W chatce, gdzie spędzą dziesięć tygodni, odezwał się głos, który wyjaśnił im, że miejsce, w którym się znaleźli będzie ich domem. Tutaj przeżyją straszne przygody. Nikt nie będzie miał możliwości opuszczenia domu do czasu, aż znajdą tajemnicze drzwi. Głos powiadomił ich również, że przeżyje tylko sześć osób. To one wyjdą poza ściany domu.



Po tym jak głos umilkł więźniowie teleturnieju zaniemówili. Na ich twarzach rysował się strach. Nikt nie wiedział czy słowa, które usłyszeli mają być brane na poważnie. Niektórzy myśleli, że to żart. Uważali, że ktoś chce ich przestraszyć. Jednak nie musieli długo czekać na wyjaśnienie tej zagadki…

Po kilku minutach uczestnicy zaczęli rozmawiać. Byli przerażeni, że każde wyjście i okna zostały zablokowane. Obawiali się też zbliżającej się nocy. Nie wiedzieli gdzie będą spali i czy coś nie przytrafi im się podczas snu. Jednak, aby pójść spać trzeba było znaleźć jakieś odpowiednie do tego miejsce. Było to niemożliwe, bo otaczał ich tylko salon i kuchnia. Znajdowały się tu co prawda drzwi i schody, jednak te pierwsze były zamknięte, a schody blokowały kraty. Jeden z mężczyzn o imieniu David podszedł do lodówki. Otworzył ją i zawołał:
- Ona jest pusta! Co my teraz będziemy jedli?
- Oni chcą nas zagłodzić! – dodała Jessica.
- Tobie się to przyda gruba świnio! – krzyknęła Cate – dziewczyna od paznokci.
- Coś ty powiedziała dziwko?! – zareagowała Jessica, po czym rzuciła się w stronę dziewczyny.
- Spokojnie – zakrzyknął David – krzykami i kłótniami nic nie osiągniemy. Gdyby chodziło im o to, abyśmy umarli z głodu, to nie mówiliby, że potrwa to dziesięć tygodni. Nikt nie jest w stanie wytrzymać aż tylu tygodni bez jedzenia. Więc uspokójmy się.
- Łatwo ci mówić! – odparła Cate.
- Coś czuję, że będziemy musieli zdobyć jedzenie. – wtrącił Jack Cross.
- Ciekawe tylko jak? – odparł David.

Nagle rozległ się hałas. Wszyscy spojrzeli w kierunku schodów, gdyż stamtąd dobiegał hałas. Oczom uczestników ukazał się obraz rozsuwających się krat, które grodziły wejście na górę. Mimo iż droga na górę została otwarta nikt nie ośmielił się pójść ich śladami. Każdy obawiał się, co czeka ich na górze. Wtedy odezwał się David:
- Tam coś jest!

Rzeczywiście, na pierwszym stopniu schodów leżała kartka. David podniósł ją i wrócił do kuchni. Po kilku chwilach zaczął odczytywać treść z kartki:

„Wiemy, że nie łatwo jest przeżyć 10 tygodni bez jedzenia. Dlatego też mamy dla Was wspaniałą nowinę. W piwnicy, do której drzwi znajdują się obok schodów, znajduje się pomieszczenie pełne jedzenia. Jednak jak już zapewne wiecie owe drzwi są zamknięte. Klucz do nich musi znaleźć i zdobyć tylko jedna osoba. Znajduje się on na pierwszym piętrze, do którego prowadzą schody. Kto ma pójść po klucz? Sami zadecydujcie. Jeżeli nikt nie zdecyduje się w przeciągu 5 minut, wtedy zginie jedna osoba. Nawet nie zorientujecie się jak do tego doszło. Czas start!

Miłej zabawy

SHOW

PS Nikt nie może przechodzić przez kraty jeżeli nie zostanie mu to przydzielone. Można to uczynić w niektórych sytuacjach. Jakich? Przekonacie się sami dzięki metodzie prób i błędów. Jeżeli nie traficie na odpowiedni moment wtedy osoba, która przejdzie pożałuje swojego czynu.”


Po przeczytaniu wiadomości z szeregu wyszedł podpity Martin Candle:
- Ja pójdę! – zawołał. Na nic wam się tu nie przydam, a ktoś musi to zrobić. Jestem gotowy!
- W takim razie powodzenia – odrzekł David

Martin podszedł do schodów. Przed pierwszym krokiem odwrócił się do uczestników, po czym zaczął podążać ku górze. Gdy przekroczył czwarty stopień kraty ponownie się zamknęły. Candle nie miał już odwrotu. Musiał iść na pierwsze piętro. Tymczasem na dole wszyscy usiedli na kanapach oczekując powrotu Martina. David wpadł na pomysł, aby zrobić coś w celu lepszego zapoznania się. Każdy miał powiedzieć co nieco o sobie. Tak też się stało. Pierwszy zaczął David:
- Nazywam się David Lee. Jestem pracownikiem banku…byłem pracownikiem banku.

Następnie odzywały się kolejne głosy:
- Jestem Robert Sean. Na wolności byłem prezesem firmy budowlanej. Jestem mężem siedzącej obok Suzy.
- Witajcie – odpowiedziała Suzy.
- A ja jestem Tom Zaleski. Jestem pracownikiem szpitala. Pracuje jako ginekolog.
- Nazywam się Mary Glover. Wole nie mówić o swoim życiu.
- Jessica Moos. Jestem byłą piosenkarką zespołu OCTAVIA. Może słyszeliście o nas?
- Ja słyszałam – odezwała się Helen – Witajcie jestem Helen Zen. A to mój mąż Matt i córeczka Emile.
- Nazywam się Jack Cross. Mam przyrodniego brata, który siedzi w więzieniu. Nie utrzymuję z nim kontaktu. To tyle.
- Teraz pora na ciebie Cate – rzekł David.
- Ale macie zabawę ludzie. Nic głupszego w życiu nie robiłam. Jestem Cate, dla przyjaciół Caty, ale tu nie widzę takich więc mówcie do mnie Cate. Ha…

Rozmowa trwała bardzo długo. Gdy ostatnia z osób opowiedziała o sobie Martin jeszcze nie wrócił. Wszyscy zaczęli się martwić. Nagle odezwał się głos, który wcześniej witał ich w domku:
- Jedna z osób musi iść na górę. Tą osobą będzie Jack Cross. Masz minutę na przejście przez kraty.

Jack nie czekał i poszedł na górę. Po pół godziny na dole uczestnicy usłyszeli głos Martina. Krzyczał w niebogłosy. Wydawało się, że dzieje mu się krzywda. Nagle głos ucichł, a kraty się otworzyły. David, a za nim Tom, Robert i Matt pobiegli na górę. Tam znaleźli Martina leżącego w kałuży krwi i klęczącego nad jego zwłokami Jacka trzymającego w ręku tasak ubrudzony krwią. David i inni byli przekonani, że Martin został zabity przez Jacka. Nie zastanawiając się i trzymając go mocno wyprowadzili na dół. Gdy David chciał wrócić kraty się zamknęły. Nie pozostało więc nic innego jak wypytać Jacka o to, co się stało na górze:
- Dlaczego go zabiłeś!
- To nie ja, przysięgam!
- Wszystko wskazuje na to, że ty! Nie kłam. Dlaczego to zrobiłeś!
- Wszystko wyjaśnię. Ale wiedzcie, że nie ja zabiłem Martina!
- Czekamy na wyjaśnienia.
- Zaczęło się już na samym początku. Wszedłem na górę. Na stoliku przy pierwszych drzwiach leżał tasak. Pomyślałem sobie, że wezmę go dla obrony. Bardzo się bałem. Nagle zobaczyłem, że drzwi na końcu korytarza są uchylone. Mimo ogromnego strachu zbliżyłem się do nich i nagle usłyszałem krzyk. Wszedłem do pokoju. Tam na podłodze leżał Martin. Został pocięty nożem. Jednak jeszcze żył. Pomyślałem, że wyciągnę go na korytarz i jakoś pomogę. Nagle usłyszałem kroki. Postanowiłem się schować. Nie zdążyłem. Weszliście na górę. Potem wiecie co się działo.
- Nie wiesz kto mógł to zrobić?
- Nikogo nie było na górze.
- Kurde. A więc to, co mówił nam głos jest prawdą. Tylko sześć osób wyjdzie z domu. Jeszcze cztery osoby umrą. Śmierć czai się wszędzie. Co my teraz zrobimy?
- Musimy walczyć z tym psychopatą. Trzeba trzymać się razem, wtedy będzie mu trudniej nas zabić.
David przypomniał sobie o kluczu do piwnicy:
- Masz klucz? – zapytał Jacka
- Mam! Wyjąłem z dłoni Martina.
- Myślę, że to przez ten klucz został zabity. Teraz nawet nie wiemy co się dzieje z jego ciałem.
- Otwierajcie piwnicę – rzekł Matt
- Spokojnie. Pamiętaj Jack. Będę miał cię na oku.

Oskarżony uśmiechnął się w dziwny sposób. Tymczasem David wziął od niego klucz, po czym podszedł do drzwi od piwnicy.
- Jesteście gotowi? Nie wiemy co się tam czai. Może to kolejna pułapka?
- Nie dowiemy się jeśli nie otworzysz! – mówi Robert.
- To jedziemy. – mówi David

Lee wkłada klucz do drzwi. Już go przekręcał, kiedy zza drzwi dobiegł straszliwy dźwięk. Trudno było go opisać. Przypominał ludzki krzyk, a zarazem płacz. Potem dało się słyszeć kroki. Nikt nie wiedział co się dzieje za drzwiami. Mimo wszystko David otworzył drzwi…

KONIEC odcinka 1x02. Kolejny odcinek pojawi się, gdy zobaczę że piszecie komentarze. Pozdrawiam


Zgłoś ten post
Góra
 

 Tytuł: Re: SHOW - czytany serial
PostNapisane: sobota, 17 kwietnia 2010, 16:10 
Online
Avatar użytkownika
 Zobacz profil

Dołączył(a): czwartek, 15 kwietnia 2010, 19:54
Posty: 266
Lokalizacja: Bezczas
OK, na początek, w tekście jest sporo błędów interpunkcyjnych. Musisz je poprawić albo poszukać dobrej bety.
Dla przykładu:
Cytuj:
Wiele osób, aby się ochłodzić kąpało się w morzu nieopodal Long Beach.

przecinek po ochłodzić

Jest też kilka błędów stylistycznych i gramatycznych. Daję po przykładzie:

Cytuj:
Wtedy kładka została usunięta. Ten sam mężczyzna, który czytał nazwiska uczestników wszedł na pokład po czym zaczął mówić:

...Wtedy kładka została usunięta, a mężczyzna, który czytał nazwiska uczestników, wszedł na pokład, po czym zaczął mówić:...
Nie brzmi lepiej? Dodatkowo przecinek po uczestników.

Cytuj:
Chciała go zdjąć, bo jeden z palcy u stopy był krzywo pomalowany.

jeden z palców, a nie palcy.

Jest jeszcze dużo innych, ale nie chce mi sie ich teraz wymieniac.

Co do samej treści, to czytałam kiedyś podobną książkę. Broń Boże, nie oskarżam Cię o plagiat, tylko mówię, że pomysł nie jest nowatorki. Ot tak odgrzewane kluchy.
Moje zdanie co do fabuły już znasz, czas na akcję...
Dzieje sie, dzieję i to dobrze. Mamy już pierwsze zabójstwo i intrygę w tle...
Jak na dwa rozdziały całkiem nieźle.
Masz całkiem miły styl pisania. Czyta się płynnie i lekko, nie muszę zmuszać się do poskładania literek w następnym słowie. Masz za to ogromny plus.

NIe wiem tylko, dlaczego umieściłeś to opowiadanie na stronie Fringe. Moim zdaniem wstaw to na jakiegoś bloga, albo na swoją stronę.
Oprócz nieznanych mi powodów, dlaczego akurat tutaj to opowiadanie się znalazło, jest OK. Ani mnie nie zachwyciło, a ni to totalny gniot. Ot tak, opowiadanie na nudne popołudnie.
Weny życzę
immortality

_________________
Obrazek
Wiara potknęła się o kłamstwo. Od tamtej pory, razem z zaufaniem, utyka na jedną nogę...


Zgłoś ten post
Góra
 

 Tytuł: Re: SHOW - czytany serial
PostNapisane: czwartek, 27 maja 2010, 15:20 
Offline
 Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 13 września 2009, 10:28
Posty: 7
Dzięki za komentarz. Jednak nie widzę sensu dalszego wstawiania ponieważ jedna osoba to za mało żeby odnieść "sukces". Nie mówię, że w przyszłości nie opublikuję reszty. Ale na chwilę obecną nie ma to sensu. Szkoda... Pozdrawiam.


Zgłoś ten post
Góra
 

 Tytuł: Re: SHOW - czytany serial
PostNapisane: niedziela, 6 czerwca 2010, 23:53 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika
 Zobacz profil

Dołączył(a): piątek, 13 czerwca 2008, 23:16
Posty: 79
To, że nikt nic nie pisze nie znaczy, że nikt nie czyta :)


Zgłoś ten post
Góra
 

 Tytuł: Re: SHOW - czytany serial
PostNapisane: poniedziałek, 7 czerwca 2010, 19:21 
Offline
 Zobacz profil

Dołączył(a): niedziela, 13 września 2009, 10:28
Posty: 7
Co szkodzi po przeczytaniu napisać kilka słów. Wtedy wiedziałbym, że jest zainteresowanie...


Zgłoś ten post
Góra
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group  
Design By Poker Bandits  
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL